Sty 302016
 
 30 stycznia 2016  Posted by at 14:29 ŻYCIE Z CUKRZYCĄ Tagged with: , , , ,  Add comments
foto_post_1

 

cukrzycaJak grom z jasnego nieba

Doskonale pamiętam tamten dzień 21 maja 2014 roku. Moja wizyta u endokrynolog w Sopocie miała być okazją do wspólnego wypadu do Trójmiasta. Był piękny, ciepły dzień i zapowiadał się udany wyjazd.

Dojechaliśmy na miejsce, a mi jak zwykle w ostatnim czasie bardzo chciało się pić, więc w Biedronce obok przychodni kupiliśmy lody i dużego „Kubusia”, którego opróżniłam na poczekaniu.

Moje Kochanie zostało na zewnątrz, a ja czekałam pod gabinetem na swoją kolej. Znalazłam ostatnio smsa, którego wtedy od niego dostałam: „Siedze w cieniu na nissanie jakby cos :)”. Nie przypuszczałam wtedy, że to ostatnia wiadomość „z tamtych czasów” i że za chwilę już nic nie będzie takie samo jak wcześniej.

Bunt

Na początku nie do końca zrozumiałam to co usłyszałam. O cukrzycy miałam raczej mgliste pojęcie – kojarzyła mi się ze starszymi otyłymi ludźmi, a przecież ja wcale taka nie byłam. W miarę jak endokrynolog mówiła o tym, że z tą chorobą można żyć, że zaraz skieruje mnie do szpitala i tam wszystkiego mnie nauczą, dotarło do mnie, co tak naprawdę właśnie usłyszałam – wyrok. Ciężko było powstrzymać łzy, które jak grochy spływały mi po twarzy.

Ze skierowaniem pojechaliśmy od razu do UCK w Gdańsku przy ulicy Dębinki. W szpitalu cukier miałam już na poziomie około 400, mimo to pierwsza doba w szpitalu to był tylko bunt i płacz. To wszystko wyglądało jak jedna wielka pomyłka, do tego ja wcale nie wyglądałam na osobę chorą. Liczyłam na to, że rano obudzę się jak zwykle w swoim łóżku, ale tak się nie stało. Niestety to była prawda – zachorowałam na cukrzycę typu 1.

Dopiero kolejnego dnia zaczęłam współpracować, brać udział w szkoleniach, spotkaniach z dietetyczką i uczyć się wszystkiego, co pomogłoby mi normalnie funkcjonować. Tak naprawdę w tamtych dniach nie wyobrażałam sobie, że można jeszcze normalnie funkcjonować, chociaż widok tych wszystkich pacjentów po amputacjach nóg, z uszkodzonymi nerkami i innymi schorzeniami był dla mnie dodatkową motywacją, żeby jak najlepiej wykorzystać dany mi tam czas i nauczyć się jak najwięcej.

Nowe życie

Pamiętam, jak pewna bardzo doświadczona osoba, którą spotkałam na oddziale, powiedziała mi, że po jakimś czasie nie widzi się już jedzenia, tylko wymienniki. Ciężko mi było wtedy w to uwierzyć, jednak przyszłość pokazała, że dokładnie tak jest.

W miarę zdobywania doświadczenia, dokładne odważanie wielu produktów i potraw było mi coraz mniej potrzebne. Z czasem zaczęłam bez większego problemu idealnie szacować wymienniki w posiłkach podczas służbowych wyjazdów, na imprezie sylwestrowej, a nawet na weselu.

Moje wcześniejsze myślenie uległo całkowitej przemianie, a z tamtego pobytu w szpitalu zostały mi na pamiątkę tylko moje pierwsze peny. Pomiary glikemii, liczenie wymienników i podawanie insuliny stało się dla mnie czymś zupełnie normalnym i nie wyobrażam już sobie, że moja codzienność mogłaby wyglądać inaczej.

Jeżeli jesteście właśnie na początku Waszego życia jako cukrzyka, to pamiętajcie, że to, co teraz wydaje Wam się Waszą największą osobistą tragedią, z czasem przestanie takim być i nabierze zupełnie innego znaczenia. Wspominaliśmy kiedyś z Moim Kochaniem tamten czas i stwierdziłam wtedy, że w zasadzie to już nie pamiętam nawet, jak to było wcześniej, zanim zachorowałam…

 

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar

wpDiscuz
error: Zawartość jest chroniona!!